Wielokulturowość

Podróżując przez Ukrainę spotkałam wielu wspaniałych ludzi. Właściwie każda osoba zapytana o drogę czy poproszona o informację chętnie udzielała odpowiedzi,  cierpliwe wyjaśniając po polsku- ukraińsku-rosyjsku. Wiele osób na informację, że jestem z Polski, miło się uśmiechało i mówiło „byłem w…wymieniając nazwę miasta”, dodając „ładnie, dobrze w Polsce”.

Nigdy nie doświadczyłam żadnego odruchu niechęci. Taka akceptacja odmienności, na Ukrainie wynika  z tego, iż Ukraińcy są przyzwyczajeni do wielokulturowości – gdyż ich społeczeństwo składa się z rdzennych Ukraińców,  osób pochodzenia węgierskiego, armeńskiego, polskiego, tatarskiego, rosyjskiego,  żydowskiego i wielu innych.

Slow life

Ludzie na Ukrainie nie spieszą się, autobusy mogą odjeżdżać z opóźnieniem, (i nikt nie protestuje), w podróży autobusem  linii regionalnych są kilkunastominutowe postoje w kolejnych miejscowościach – i jest to okazja do pójścia na kawę (sic!). Gdy zapytałam kierowcy dlaczego tak jest, odpowiedział „Ot, tak jest”  i pewnie kierując się empatią (widząc mnie umęczoną podróżą, 180 km na trasie Truskawiec – Kołomyja pokonanych w 5 godzin) zaprosił mnie na kawę.

Ludzie czas wolny spędzają spacerując, przystają na ulicy na pogawędkę (podobne zachowania widziałam tylko we Włoszech) , a mężczyźni – grając w parku w szachy.

Prospekt Swobody we Lwowie, maj 2017 r.  Panowie grają w szachy.

Czas na rozmowę, Lwów, maj 2017 r.

Muzyka poważna w wykonaniu młodych ludzi,  sierpień Lwów 2017 r.

Przyjazne dusze

Ludzie na Ukrainie są bardzo przyjaźni i rozmowni, dlatego czekanie na pociąg czy długa jazda nigdy nie były dla mnie nudne. Gdy czekałam na pociąg we Lwowie, po prawej stronie siedziała pani z Odessy  i częstowała mnie winogronami, z lewej kobieta z Doniecka jadąca do Polski do pracy, dzieliła się swoimi doświadczeniami pracy w Polsce. Podobnie było w kurorcie Truskawiec, gdzie razem z innymi osobami na koncercie Romana Skorpiona trzymając się za ręce śpiewałam piosenkę „Mamo, zakochałam się”. Tak szybko nawiązywania rozmów nigdy nie doświadczyłam w Polsce.

 Dualizm

Doświadczając takiego przyjaznego traktowania byłam zdziwiona, gdy czasami w sklepie byłam potraktowana niegrzecznie. Kupując winogrona, sprzedawczyni do wybranego przeze mnie kiścia, dorzuciła pojedyncze (i nieświeże lub zepsute pojedyncze grona), a na mój protest w tej sprawie odpowiedziała „Po co mają się tak walać”.  Podobnie, gdy pytałam w recepcji hotelu o zakup biletu przez Internet, odpowiedziano mi „to się nie da zrobić”, bez żadnego wyjaśnienia lub próby zaproponowania innego rozwiązania.

Zapytałam o ten dualizm zachowań – uprzejmość w relacjach prywatnych, i  (czasami) brak uprzejmości w obsłudze klienta, pani z która przegadałam 3 godziny w pociągu wyjaśniła mi co następuje: dla ludzi praca w usługach to „wredna robota”, nie są oni szanowani przez przełożonego, czują się poniżeni, dlatego swoją frustrację wylewają na interesantach. Ona nazwała takie zachowanie dosadniej „schizofrenią zachowań społecznych”, uważając, że ludzi nauczali się żyć w stanie obojętności i niezaangażowania w pracy, kompensując to sobie właśnie w budowaniu przyjaznych zachowań prywatnych.

Rozmyślała dużo nad korupcją trawiącą kraj, która według niej dotyczy nie tylko polityków, ale przedstawicieli wielu zawodów np. nauczycieli którzy np. specjalnie kiepsko uczą, aby uczniowie przychodzili na korepetycje. Uważała, że ludzie oczekują łapówek, gdyż za mało zarabiają  dlatego istnieje społeczne przyzwolenie na nie. Twierdziła, iż dopiero płace pozwalające na normalne życie mogłyby przyczynić się do wyrugowania korupcji. To, co mnie uderzyło w czasie rozmowy, to fakt iż – rozmawiając o trudnych sprawach, była pogodna i nie narzekała!.

Fani kultury ukraińskiej

 Poznawanie kultury danego kraju to nie tylko poznawanie spuścizny kulturowej – architektury, sztuki czy tradycji, to również poznawanie ludzi i poprzez nich poznawanie kultury danego kraju.

W podróży po Ukrainie Zachodniej poznałam dwóch cudzoziemców, którzy byli wspaniałymi ambasadorami kultury ukraińskiej.

Peter, właściciel firmy przewodnickiej (www.lviv.buddy.com), który oprowadzał grupę turystów po Lwowie zawsze stosował zwrot „my lwowianie”, przy czym przedstawiając się powiedział, iż  przyjechał z Niemiec dwa lata wcześniej i zakochał się we Lwowie. Na moje pytanie „kim jest?” odpowiedział „urodzonym Niemcem, sercem Lwowianinem”. Pokazywał nam zabytki Lwowa wielkokulturowego – polskiego, żydowskiego, austriackiego, ukraińskiego. Lwów takim miastem pozostał.

Peter, znawca wielokulturowego Lwowa.

Na tej samej wycieczce wielokulturowej poznałam Krzysztofa Kordeckiego z Wrocławia, który we Lwowie był ponad 10 razy, zafascynowany muzyka ukraińską. Na swojej stronie (www.polskoukrainskie.com)  napisał iż „Moją misją jest integracja Ukraińców z Polakami poprzez ułatwienie drogi poznania wartościowych utworów muzycznych naszych krajów dzięki ich zgrupowaniu w jednym miejscu i umieszczenie tekstów w obu językach”. Krzysztof tłumaczy ukraińskie wybrane piosenki (np. Skriabina, Okean Elzy, Bumboks), które oddają klimat współczesności  na polski, tak by Polacy ich słuchając, wiedzieli o czym wykonawca śpiewa. Podobnie tłumaczy polskie piosenki na j. ukraiński. Wspaniała pasja, wspaniały cel.

Polub nas: